Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PC» Pro Evolution Soccer 2018

Informacje

  • Autor: Giggs
  • Dodano: 05 październik 2017 14:58
  • Czytano: 155 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Pro Evolution Soccer 2018 (PC)

Okładka gry Pro Evolution Soccer 2018
  • Producent: Konami
  • Wydawca: Konami
  • Dystrybutor PL: Techland
  • Gatunek: multiplayer, piłka nożna, sportowe
  • Premiera: 12 wrzesień 2017 r.
  • Premiera PL: 14 wrzesień 2017 r.
  • Tryb gry: single / multiplayer
  • Język: angielski
  • Nośnik: DVD
  • Cena: 179.90 zł
  • Nasza ocena

    9.0

  • Twoja ocena

    7 / 10

    Średnia: 7 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 3

    PEGI 3
    Gra dla wszystkich

Wymagania: Procesor Intel Core i5-3450 3.1 GHz/AMD FX 4100 3.60 GHz, 8 GB RAM, karta grafiki 1 GB GeForce GTX 650/Radeon HD 7750 lub lepsza, 30 GB HDD, Windows 7/8/8.1/10 64-bit

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Spotykacie swojego znajomego sprzed lat. Wasze drogi już dawno się rozeszły, ale kiedyś byliście nierozłączni. I choć w międzyczasie zdążyliście już poznać nowych przyjaciół, przeżyć z nimi niezapomniane chwile, wpadnięcie na dawnego kumpla rozbudziło Wasze wspomnienia. Zastanawiacie się, czy osoba, o której mowa, się zmieniła, dochodzicie w końcu do wniosku, iż obydwoje jesteście inni, bowiem upływającego czasu nic nie cofnie. Wracają za to niesamowite historie sprzed kilku lat, kiedy to Wasz przyjaciel dawał Wam tyle radości. Owszem, z nową paczką przeżyliście już podobne, ale nostalgia i chęć powrotu do przeszłości sprawia, że Wasze serce bije mocniej, że czujecie się młodsi o parę lat. Pytacie siebie - co u niego słychać? Jak żył przez te lata? Co robił, z kim był? Zagłębiając się z powrotem do tej znajomości jesteście podekscytowani, że znowu pojawił się w Waszym życiu i wszystko będzie wyglądać jak za dawnych lat. Takie właśnie odczucia towarzyszą mi przy recenzji najnowszej odsłony Pro Evolution Soccer.

"Był raz bal..."

Zacznę od małego wstępu, który powinien znajdować się chyba na początku każdej recenzji gier z serii PES. "Tekst zawiera lokowanie produktu, zwanego FIFA 18". Bowiem moim zdaniem nie da się uniknąć porównań do serii FIFA. Każdego roku, kiedy piłkarska jesień rozkwita w Europie i na całym świecie, a w domach we wtorkowe i środowe wieczory rozbrzmiewa hymn ligi mistrzów, dochodzi jeszcze do jednego starcia, jakie od niemal dwóch dekad rozbudza emocje na całej kuli ziemskiej.

Kolejny PES rusza do boju!



Ścierają się ze sobą dwie drużyny rywalizujące o miano tej ekipy, która da światu lepszą grę piłkarską. Chodzi o Japończyków z Konami oraz Elektroników z Kanady. Nie będę rozstrzygał tu i teraz, która z gier jest lepsza, choć było mi dane zagrać w oba tytuły. Jednakże nie uniknę porównań PES-a do Fify, bo przecież obie gry są dowodem na to, że można robić wirtualną kopaną inaczej, zwracać uwagę na inne szczegóły i wreszcie, zupełnie odmiennie prowadzić politykę rozwoju serii. Teraz mała prywata: Do nowego "Pro Evo" podchodzę po 5 latach przerwy, bowiem ostatnią odsłoną, w którą grałem był PES 2013, więc moja wiedza o cyklu po tym czasie jest znikoma. Proszę zatem wybaczyć mi, jeśli będę "jarał" się pewnymi elementami, jakbym zobaczył je pierwszy raz w życiu, bo najprawdopodobniej tak jest. Nie wiem, które z elementów są nowe, a które obecne na przykład od dwóch edycji. I dobrze mi z tym, bo pomyślałem sobie, że dzięki temu skupię się na tym, co gra oferuje, a nie na tym, co zostało zmienione na lepsze czy gorsze. Zasady mamy zatem ustalone, więc zaczynajmy!

"Z tobą chcę, oglądać świat..."

Fakt pierwszy: Pro Evolution Soccer dotychczas był serią, która służyła do nieskrępowanej, budzącej emocji zabawy. Nigdy nie starała się być tą "górnolotną" i "wybujałą" symulacją najpopularniejszego sportu świata. Miał to w założeniu być tytuł do zabawy z kumplami przy piwku i tonie chipsów. To FIFA była tą rozsądniejszą, podczas gdy PES zawsze był nieco bardziej szalony i na luzie.

Czy PES 2018 będzie dawał radochę?



Realia się jednak zmieniają, bowiem okazuje się, że realizm nie przeszkadza w zabawie, oczywiście o ile podejdzie się do tematu ze smakiem. Nie inaczej było wśród twórców nowej odsłony dziecka Konami, gdyż nowy PES jest po prostu bardziej realistyczny. Przede wszystkim rozgrywka nieco zwolniła, nabrała charakteru brudnej, momentalnie brutalnej gry, która nie wybacza błędów i spędza sen z powiek zarówno zawodników, jak i kibiców. Piłka nożna w nowym PES-ie wygląda jak ta znana z telewizyjnego ekranu i prawdziwych boisk. Cieszy natomiast, że tak jak na realnych murawach można adaptować się do zmieniającej się sytuacji. Jeśli twoja drużyna gra atak pozycyjny, dwa czy trzy szybkie podania mogą zmienić go w niesamowicie dynamiczną szarżę. Jeśli grasz z kontry, w parę chwil możesz przenieść piłkę spod własnego pola karnego pod bramkę przeciwnika. Rywal ma w składzie samych karłów? Gramy na główkę! Gdy w składzie ma postawnych i silnych gości, grajmy szybką piłką po ziemi. Cieszy również dokładność podań prostopadłych i świetne wychodzenie na wolne pozycje piłkarzy pod kierownictwem komputera. Owszem, takie zróżnicowanie gameplayu jest typowe dla gier piłkarskich, ale mam wrażenie, że w Pro Evo 2018 działa to nad wyraz dobrze. Komputer też potrafi się zmieniać nawet w przeciągu jednego spotkania czy nawet połowy. Przy tym wszystkim należy wspomnieć o tym, że wszystko to wygląda niezwykle realistycznie.

"Aleją gwiazd! Aleją gwiazd biegniemy..."

Odnośnie wizualnych doznań mogę tylko powiedzieć, iż parę razy serce zabiło mi mocniej. Przede wszystkim dlatego, że Japończycy wreszcie na poważnie wzięli się za poprawę animacji piłkarzy.

Polacy doczekali się porządnego odwzorowania!



Jest ich teraz sporo, często nawet niektóre zagrania wyglądają realniej niż w serii FIFA. Dodatkowo, dochodzi do tego ten klimat, kiedy gramy spotkanie Champions League czy League Europa. Do licencji jeszcze wrócę, bo to dość drażliwy temat, jednak to co chciałbym jeszcze pochwalić to przede wszystkim grafika i dbałość o szczegóły. Przed meczem wita nas bowiem zwykle widok przeciskających się przez korytarze stadionu piłkarzy. Wszystko, tak jak powiedziałem wcześniej, przypomina prawdziwy mecz, a piłkarze mają dobrze odwzorowane facjaty. Choć mam wrażenie, że Konami stara się to robić na zasadzie skrajności, bo twarze albo są fantastyczne, albo kompletnie spartaczone. Miłym akcentem jest odwzorowanie wielu polskich piłkarzy. Na mecz w Pro Evo miło się spogląda, a co za tym idzie sprawia on przyjemność. Tym bardziej, że całość dopełnia bardzo dobre w tym roku, audio. Peter Drury i Jim Beglin komentują dosyć żywiołowo i ciekawie, co myślę jest niezłym uzupełnieniem ryku trybun. Tegoroczny soundtrack też jest niczego sobie, znalazły się w nim utwory Linkin Park, Coldplay czy Johna Legenda. Do takiej jakości Konami nas już dawno nie przyzwyczajało. A w jaki sposób można się w tym roku pobawić?

"Gdzie oni są? Ci wszyscy moi przyjaciele..."

Obok wspomnianych już Europejskich Pucharów, jak również Azjatyckiej Ligi Mistrzów, można w tym roku poszaleć z kolegami w trybie Random Selection Match, który oferuje wylosowanie składów drużyn spośród przez nas wskazanych. Marzy nam się starcie Realu Madryt z Manchesterem United, gdzie Hiszpanów reprezentować będą Belgowie i zawodnicy z ligi włoskiej, a Anglików Rosjanie, Polacy i Brazylijczycy z Santosu? Nic prostszego! Ustawiamy mecz i gramy. Pro Evo zrobi resztę za nas.

Czy MyClub ma szansę w starciu z FUT-em?



Oprócz wspomnianych trybów gra oferuje nam Become a Legend oraz Master League. To już nie te czasy, kiedy wybierając klub w ML bawiliśmy się nim w nieskończoność, aż się nam znudził. Teraz oczywiście możemy kluby zmieniać, prowadzić reprezentację kraju, użerać się z bezczelnym prezesem, krnąbrnymi piłkarzami, narzekać na brak kasy, trenować naszych podopiecznych czy wybierać piłkarzy wybitnych, których prowadziliśmy. Tryb BaL też jest ciekawy, aczkolwiek wolałem mieć jakikolwiek wpływ na wybrany na początku klub. Reszta jest niemalże bez zmian. Obok grania w single player, dzieło Konami oferuje również zabawę po sieci. Tu trybów również jest kilka - od grania w co-opie nawet do 4 osób w jednej drużynie online, przez wirtualne ligi i turnieje, kończąc na trybie MyClub, który jest odpowiednikiem Ultimate Team z Fify. O trybie tym mogę powiedzieć, że jest emocjonujący, rządzi się swoimi prawami, ale nie jestem w stanie przyzwyczaić się do zasad w nim panujących. Wybaczcie, być może zbyt długo grałem w FUT, ale MyClub po prostu do mnie nie przemawia, jest chaotyczny i niekonsekwentny. Widać, że na siłę chciano odróżnić go od konkurenta, jednak tego zabiegu po prostu nie wytrzymał, bo jest zwyczajnie mniej spektakularny. Choć samo losowanie piłkarzy jest dosyć emocjonujące, reszta rozgrywki, może prócz samych meczów, dostarcza emocji jak na grzybobraniu.

"Bohema ostro bawi się..."

I tak dochodzimy do drażliwego tematu czyli licencji. Dla większości graczy jest to temat nieistotny, bowiem, tak jak moi znajomi, mogą oni grać Man Red, bo i tak w głębi duszy wiedzą, że jest to Manchester United. Jednakże są tacy puryści i pedanci piłkarskiego świata jak ja, którzy uważają, iż to żałosne nie posiadać licencji na co najmniej 5 najlepszych lig europejskich.

Licencje jak zwykle kuleją, ale idzie ku dobremu.



Ja odnośnie licencji w PES mam mieszane odczucia. Z jednej strony należy pochwalić Konami za to, że stara się dokupować nowe kluby i reprezentacje. Z drugiej zaś nieposiadanie ligi angielskiej, portugalskiej, hiszpańskiej i włoskiej w całości (że o Bundeslidze nie wspomnę) to prawdziwe rozczarowanie. Sprawę ratuje zdecydowanie pełna licencja na Champions League oraz Ligę Europy, a także Azjatycką Ligę Mistrzów. Ciekawe jest to, że najlepsze ligi doczekały się również umieszczenia w grze ich zapleczy, czyli drugich dywizji, choć one są w PES już od kilku edycji. Fajnie też Japończycy podchodzą do tematu "poprawiania" ich dzieła przez moderów, bowiem za każdym razem zostawiają im furtkę w postaci miejsc na stworzenie dodatkowych drużyn, a także ułatwiają im to, oferując system importowania grafik. Już niespełna tydzień po premierze grałem pełną Bundesligą, we wszystkich prawdziwych strojach oraz zawodnikami o prawdziwych nazwiskach.

Licencje na Champions League, Ligę Europy oraz Azjatycką Ligę Mistrzów to strzał w dziesiątkę!



Najnowsze Pro Evo zasługuje moim zdaniem na wysoką notę. Dlatego przyznaję tę dziewiątkę z czystym sercem. Z jednej strony PES to zawsze będzie ta "biedniejsza FIFA", z drugiej zaś trzeba pochwalić Konami za ambicję, chęć zmian i słuchanie graczy w kontekście rozwijania serii. Jest to zdecydowanie gra, która podniosła rękawice, dając graczom to, czego chcieli. Pod względem samej rozgrywki i technologii FIFA może czuć się zagrożona. Strach pomyśleć, co by było, gdyby Seabass miał do dyspozycji budżet EA...




Grę do recenzji udostępnił polski wydawca Techland:

  • Grafika: 9 / 10
  • Dźwięk: 8 / 10
  • Grywalność: 9 / 10
  • Żywotność: 9 / 10
  • Nowatorstwo: 8 / 10
  • Czas gry: 20h

Najważniejsze cechy: +realizm +grafika +frajda -licencje

Plusy

  • Świetne AI
  • Grafika i animacje
  • Realizm gameplayu
  • Audio daje radę
  • Daje masę frajdy
  • Łatwa w edycji
  • "KASZANKA!!!"

Minusy

  • MyClub zawodzi
  • Licencje (tradycyjnie)
Avatar użytkownika Giggs
Giggs mówi:

Pro Evolution Soccer 2018 przypomina mi Manchester City, który przez lata znajdował się w cieniu rywali zza miedzy, czyli Manchesteru United. Podszczypywanie serii FIFA w niektórych edycjach było widoczne, jednak za każdym razem Konami dostawało kopniaka i spadało w dół. Tym razem bardzo skutecznie podskoczyło i wyprowadziło cios, po którym FIFA może paść przynajmniej na deski. I choć do tytułu mistrzowskiego daleko, dobre wrażenie Japończycy w tym sezonie już zrobili.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?