Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» Nintendo DS» 999: Nine Hours, Nine Persons, Nine...

Informacje

  • Autor: Finka
  • Dodano: 15 grudzień 2013 03:59
  • Czytano: 1,207 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry 999: Nine Hours, Nine Persons, Nine Doors (Nintendo DS)

Okładka gry 999: Nine Hours, Nine Persons, Nine Doors
  • Producent: ChunSoft
  • Wydawca: Aksys Games
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: logiczne, przygodowe, thriller
  • Premiera: 10 grudzień 2009 r.
  • Premiera PL: brak danych
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: Cartridge
  • Cena: brak danych
  • Nasza ocena

    10.0

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 6

  • Cechy gry PEGI 16

    PEGI 16
    Gra dla nastolatków

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

Wymagania: konsola Nintendo DS

Konsola Nintendo DS znana jest przede wszystkim z gier takich jak najróżniejsze Mario, Zeldy i Pokemony. Te, mimo uniwersów z ogromnym potencjałem, niejednokrotnie słusznie kojarzone są z czymś dziecinnym i mało ambitnym. O grach kierowanych do dorosłego odbiorcy w DS-owym półświatku mówi się mało, dlatego często giną bez echa. I jest to ogromny błąd, zatem…

… przedstawiam Wam 999: Nine Hours, Nine Persons, Nine Doors, tytuł otwierający serię Zero Escape. Pomieszanie gatunków visual novel i escape the room brzmi całkiem prosto, prawda? Nic bardziej mylnego. Rozsiądźcie się wygodnie i zagłębcie w świat ludzkiego umysłu, systemów liczbowych i egzystencjalno-filozoficznych zagwozdek. Nonary Game właśnie się rozpoczyna.

Nie wiem jak u Was, ale u mnie się nie przelewa.



I will give you nine hours
Nie ma to jak po męczącym dniu wrócić do domu. Otwierasz drzwi swojego ciasnego, ale własnego mieszkanka i uderza cię to obrzydliwe uczucie, że coś nie jest w porządku. Nerwowo rzucasz spojrzenie w każdy kąt i wszystko wydaje się być po staremu, tylko… na twarz pada strumień chłodnego powietrza. Skąd się wziął? Czy aby na pewno okno było wcześniej otwarte? Kiedy podchodzisz, by je zamknąć, jest już za późno. Oprócz własnego, widzisz w szybie odbicie zakapturzonego mężczyzny w masce gazowej. Chwilę potem nozdrza wypełniają się dymem, przed oczami robi się biało. Padasz bez zmysłów na ziemię. Kiedy się budzisz, nie znajdujesz się już w domu, ale w maleńkim pomieszczeniu z dwoma piętrowymi łóżkami oraz maleńkim okienkiem, przez które niemal natychmiast zaczyna lać się woda. A jedynym wyjściem są zamknięte na cztery spusty drzwi z wymalowanym na nich wielkim, czerwonym numerem.

To właśnie przydarzyło się naszemu protagoniście Junpeiowi i ośmiu innym osobom. Tajemniczy Zero wyjaśnił im zasady jego gry. Nonary Game - gry dziewięciu. Zasady są proste. Każdy z jej uczestników posiada bransoletkę z numerem od 1 do 9. Bransoletek można się pozbyć na dwa sposoby. Po pierwsze, wyjść ze statku, gdzie zostali uwięzieni; po drugie, umrzeć. Na ucieczkę mają dziewięć pełnych godzin, w odróżnieniu od pasażerów Titanica, który w 1912 roku zatonął w około 2,5. Po tym czasie wszystko zginie pod powierzchnią oceanu. Sposób na ucieczkę wydaje się być bardzo prosty - odnaleźć drzwi z numerem 9.

Która godzina? Wpół do komina.



Jednak uczestnicy morderczej gry szybko przekonają się, że zadanie będzie trudniejsze niż by się mogło wydawać, a motywy kierujące działaniami Zero okażą się być dalekie od ich podejrzeń. Czy będą w stanie zaufać sobie na tyle, by razem wydostać się z tonącego okrętu? I czy to, co wydaje się być całkiem oczywiste, jest takie w istocie? O tym przekonacie się już sami, gdyż nie mogę powiedzieć ani słowa więcej. Mogę jednak Was zapewnić, iż skala ocen jest zbyt mała wobec ogromu głębi i pytań, jakie stawia nam fabuła, jak również tego, w jak zręczny sposób jest poprowadzona. Luki prędzej czy później zostają wypełnione, a ewentualne naciągnięcia albo zmyślnie wyjaśnione, albo żartobliwie bagatelizowane, co świadczy tylko o świadomości twórców, że tu i tam pozwolili sobie popuścić wodze fantazji. Dodatkowo poznamy interesujące fakty o świadomości kolektywnej, lodzie, który nie topi się w temperaturze pokojowej czy też pewnym dość interesującym, jednak jakże przykrym schorzeniu.

Seek a way out
W kwestii wizualnej może i nie ma fajerwerków, ale oprawa 999 ma swój niepowtarzalny klimat. Obiekty i lokacje przedstawione są w środowisku 3D i nie bardzo mogę narzekać na wykonanie poszczególnych obiektów, w końcu Nintendo DS nie należy do konsol o wybitnym potencjale graficznym. Patrzy się na wszystko przyjemnie, a chyba o to chodzi. Postacie wykonane są w stylu anime w grafice 2D, a ich animacje są mocno ograniczone. Ogólnie gra jest statyczna, jednak postawione przed sobą zadanie spełnia absolutnie bez zarzutu. Od czasu do czasu widok umilać nam będą scenki narysowane również w stylu japońskim. Oprawa wizualna broni się w zasadzie sama, ponieważ w tego rodzaju grach dynamizm nie jest za bardzo istotny, wręcz przeciwnie, to tekst, nie animacje, ma za zadanie pobudzać wyobraźnię odbiorcy. Mnie osobiście na wszystko patrzyło się bardzo dobrze, szczególnie że zręcznie wykorzystano potencjał dwóch ekranów, co nabiera szczególnie dużego znaczenia przy tekstowych opisach czy samym końcu gry. Ogólne wrażenie u mnie jak najbardziej pozytywne.

Warto słuchać wskazówek towarzyszy niedoli.



Seek the door…
Oprawa audio jest raczej skromna. Nasi bohaterowie nie są ugłosowieni, jednak w jakiś sposób jesteśmy w stanie rozróżnić ich głosy, ponieważ tonacja pojawiania się tekstu dla każdego z nich jest inna. Odgłosy przedmiotów i tła zrobione są dobrze. Gdy czasem metal zaskrzypiał, aż mnie ciarki brały. Muzyka brzmi raczej ambientowo, by nie przeszkadzać nam w wysilaniu szarych komórek, przybierając na sile w ważnych momentach. Uważam to za doskonałe posunięcie, gdyż tworzony przez nią klimat wpasowuje się idealnie w całokształt produkcji.

… that carry a -[9]-
Rozgrywka podzielona jest na dwie części. Pierwsza z nich to opowiadanie. Podczas tych fragmentów zabawy poznamy bliżej naszych towarzyszy, omówimy kolejne kroki i podejmiemy wszelkie ważne decyzje. Każdy wybór ma wpływ na zakończenie, jakie ostatecznie obejrzymy, a tych jest niemało, bo sześć, z czego dwa są obowiązkowe, by naprawdę zrozumieć całą warstwę fabularną. Z chęcią nie raz wrócicie do gry, a powroty nie będą męczące, gdyż te części naszych decyzji, które już znamy, bez problemu przewiniemy aż do momentu, gdy pojawi się coś nowego czy staniemy przed kolejną decyzją. Dokonane wcześniej wybory zaznaczone są na szaro. Druga cześć zabawy to ucieczka. I to czas dla szanownych organów myślących. Naszym zadaniem jest nic innego jak wydostać się z pomieszczenia poprzez rozwiązywanie zagadek. Niektóre są bardziej zaawansowane, inne mniej. Nie są one jednak na tyle trudne, byśmy się całkiem zacięli. Podczas tej części zabawy także będziemy mogli nieco lepiej poznać Junpeia i jego towarzyszy. Niejednokrotnie się też pośmiejemy.

Pierwsze spotkanie z resztą więźniów.



Pomieszczenie, z jakiego mamy uciec podzielone jest na kilka ekranów, między którymi możemy się przełączać za pomocą stylusa lub klawiszy strzałek. Zdecydowanie warto zaglądać w każdy kąt. Naszym głównym ekranem operacyjnym będzie zawsze ten dolny. Do rozwiązania zagadki niemal zawsze potrzebne nam będą znalezione przedmioty, do jakich dostęp będziemy mieć w zasadzie w każdym momencie. Oprócz tych, które możemy użyć, będziemy zbierać dokumenty stanowiące bardzo ważne wskazówki. Po właściwym rozwiązaniu zagadki i ostatecznym wydostaniu się z zamkniętego pomieszczenia, następuje ponowne przejście w tryb narracji.

I na tym w zasadzie kończy się opis rozgrywki, a jest po prostu genialny w swojej prostocie. Łamigłówki są różnorodne, dlatego na pewno nie będziecie się nudzić, a o wspaniałości fabuły pisałam już wcześniej. Zapisać stan gry możemy w dowolnym momencie poza trybem rozwiązywania zagadki, który możemy zawsze przerwać i do niego wrócić.

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.



I wish you all the best of luck
Nie będę ukrywać, że 999: Nine Hours, Nine Persons, Nine Doors jest jedną z najlepszych produkcji, w jakie kiedykolwiek grałam i naprawdę nie umiem doszukać się w niej minusów. Zdecydowanie polecam ją każdemu, kto lubi poczytać i szuka porywającej historii w przystępnym wydaniu, a dodatkowo lubi od czasu do czasu wysilić szare komórki tudzież poszerzyć swoją wiedzę o to i owo. Odradzam korzystanie z solucji do momentu, kiedy już wyrwiecie wszystkie włosy z głowy. Jedyną bolączką produkcji jest fakt, że przeszła bez echa. A zdecydowanie jest to tytuł wybitny, dla którego warto nawet zakupić DS-a.

Zdaniem Karfeina
Bywa że warto kupić jakąś konsolę, bo ma fajne exclusive'y. Przy 999: Nine Hours, Nine Persons, Nine Doors odważę się nawet stwierdzić, że dzięki tej jednej tylko grze w te małe ustrojstwo zaopatrzyć się wręcz należy. Doskonała fabuła, przemyślana w każdym calu, świetne tłumaczenie, smaczki dla znających japoński, gęsty klimat, zapadający w pamięć bohaterowie (każdy jeden!), świetnie zaprojektowane zagadki... Do tego wyborna oprawa audiowizualna i 6 zakończeń do obejrzenia. Jeśli będziecie mieć okazję kupić tę konsolę kieszonkową, nie wahajcie się ani chwili. A potem szukajcie 999.
  • Grafika: 8 / 10
  • Dźwięk: 10 / 10
  • Grywalność: 9 / 10
  • Żywotność: 9 / 10
  • Nowatorstwo: 10 / 10
  • Fabuła: 10 / 10
  • Czas gry: 10h

Najważniejsze cechy: ta gra nie ma wad

Plusy

  • fabuła
  • klimat
  • muzyka
  • bohaterowie
  • model rozgrywki

Minusy

  • powinno być popularniejsze od Call of Duty
Avatar użytkownika Finka
Finka mówi:

Powiedzieć, że must play to za mało.

Komentarze (2)

  • Avatar użytkownika Nakata
    #1 | Nakata mówi:17 grudzień 2013

    Choć nie lubię mangowych klimatów, to fabuła 999 jest niezwykle interesująca.

  • Avatar użytkownika JackReno
    #2 | JackReno mówi:16 grudzień 2013

    Jak w końcu dorwę DS-a, z pewnością się zainteresuję 999.