Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» Nintendo DS» Crime Lab: Body of Evidence

Informacje

  • Autor: Finka
  • Dodano: 02 październik 2013 22:09
  • Czytano: 1,144 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Crime Lab: Body of Evidence (Nintendo DS)

Okładka gry Crime Lab: Body of Evidence
  • Producent: CI Games
  • Wydawca: CI Games
  • Dystrybutor PL: CI Games
  • Gatunek: detektywistyczne, hidden object, logiczne, przygodowe
  • Premiera: 1 październik 2010 r.
  • Premiera PL: 29 październik 2010 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: Cartridge
  • Cena: 99.90 zł
  • Nasza ocena

    6.0

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 6

  • Cechy gry PEGI 12

    PEGI 12
    Gra dla starszych dzieci

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

Wymagania: konsola Nintendo DS, DSi lub DSi XL

Nie jestem jeszcze tak doświadczoną „deesiarą” jak „pececiarą”, ale gry na to małe ustrojstwo często podbijają moje małe, kruche serduszko. Jednak gdy w moje ręce trafiło Crime Lab: Body of Evidence, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Ostatecznie dostałam najtrudniejszy dla mnie do ocenienia tytuł.

Sztuka perswazji według FBI.



Gra ta jest pozycją z końca października 2010 roku. Winni jej popełnienia są ludzie z City Interactive (teraz CI Games) – studia budzącego dość mieszane uczucia wśród graczy, szczególnie tych pecetowych. Jak wypadają na małych, przenośnych potworkach? Całkiem nieźle, ale i bez specjalnych rewelacji. Zapraszam do przeczytania recenzji.

Jest wypadek, jest trup. Ale i tak trzeba powęszyć
Naszą protagonistką jest Nicole Bonnet, urocza agentka FBI, która trochę podpadła swojemu szefowi. W związku z tym postanawia zbadać sprawę śmierci pewnego znanego psychiatry rzekomo mającego zginąć w wyniku porażenia prądem, jakim uraczyła go własna, nieszkodliwa, jak dotąd, lodówka. Wypadki chodzą po ludziach, więc sprawa wygasła dość szybko. Nicole jednak skłonna jest twierdzić, że ten wypadek był tylko przykrywką dla okrutnego morderstwa. Zaczyna zatem swoje dochodzenie. W międzyczasie okazuje się, że jej partner Nick odchodzi z FBI, a jego miejsce zajmuje niejaki Adam Porter. W związku z tym, że z rzeczonym mężczyzną Nicole miała wcześniej pewną utarczkę, nie jest tym faktem specjalnie zachwycona. Słowo szefa świętym jednak jest, zatem młoda pani agent chcąc nie chcąc rozpoczyna współpracę z dziwnym jegomościem. Z biegiem zdarzeń wszystko zaczyna się coraz bardziej komplikować.

Ech, trzeba było uważać na technice.



Fabuła Crime Lab na tym etapie nie uderza oryginalnością i szczerze mówiąc tak już rzeczy mają się do końca. Innymi słowy szybko robi się nudno. W końcu gier o podobnym podłożu fabularnym są setki. Plusów zatem trzeba będzie szukać gdzie indziej, bo historia ani nas za mocno nie wciągnie, tym bardziej nie zaskoczy, a już na pewno nie zwali z nóg.

Skończ waść, wstydu oszczędź
Udźwiękowienie jest chyba tym, co w przypadku tej pozycji rozczarowało mnie najbardziej. Może niekoniecznie efekty dźwiękowe, te były wykonane całkiem dobrze, ale muzyka... ta składa się jedynie z dwóch na krzyż kompozycji, zmieniających się przy nowej lokacji czy jakimś wydarzeniu. Po jakimś czasie po prostu uszy błagają, by wyłączyć dźwięk. Nie są to złe utwory, wręcz przeciwnie, pasują do klimatu gry i jakość jest zadowalająca, no ale ileż można? Rozumiem, że DS nie oferuje zbyt dużego pola do popisu w kwestii udźwiękowienia, ale inne produkcje brzmią o wiele lepiej i mają o wiele bardziej różnorodne tematy, więc nie jest to żadna wymówka. Na tym polu najbezczelniej w świecie dano ciała i już.

Typowy etap hidden object.



Ładne obrazki
Grafika w Crime Lab: Body of Evidence prezentuje się dość przyzwoicie. Projekty lokacji, postaci i interfejsu wyglądają przyjemnie, ale skutkiem ubocznym tego zabiegu jest nieludzka statyczność. W zasadzie prawie nic tam się nie rusza poza tymi momentami, gdy angaż dostaje wbudowana w konsolę kamerka (czym mogą się cieszyć jedynie posiadacze DSi (XL). Zatem ładne obrazki przypłacimy lekkim znudzeniem. W końcu jeśli nie mamy ruchu, oczy się męczą. Nawet cut-scenki są jedynie obrazami. Czegoś mi tu brakowało i tyle.

Ale gra się fajnie
Braki w dźwięku i animacjach nadrabia ciekawie nakreślony model rozgrywki. W czasie prowadzenia śledztwa będziemy badać różne lokacje takie jak laboratorium kryminalne, biuro FBI czy klasycznie występujący w tego typu produkcjach lunapark. Przemieszczać się między nimi będziemy za pomocą mapy w naszym PDA. W czasie oglądania takiej lokacji, która jest planszą z poukrywanymi obiektami, będziemy zbierać różnorakie przedmioty i wykorzystywać je tak, by rozwiązywać kolejne zagadki. Te zaś przyjmują różne formy. Niektóre są planszą, przy jakiej musimy się nagłowić, by dojść do właściwego rozwiązania, inne to minigry zrealizowane na kilka sposobów. Zmierzymy się też z drobnymi zadaniami zręcznościowymi. Niestety te w niektórych odsłonach są dość przesadzone. Po co wkładać powolutku pęsetą niedopałek papierosa do pudełka i jeszcze przy okazji mieć przy tym mierzony czas, mimo że z zewnątrz nic nam nie grozi? Mam wrażenie, że zostało to wciśnięte trochę na siłę, a nie jest to pojedynczy przypadek tego typu „wyzwania”.

Nie, to nie mój odcisk.



Lekkie rozczarowanie rekompensują jednak gierki angażujące kamerkę i mikrofon. Operacja ta zaciera nieco granicę między graczem a grą i szczerze mówiąc daje mnóstwo radości. Będzie nam dane na przykład wytrzeć szybkę projektora, przekręcić kilka dźwigni, rozdmuchać pył kredowy w celu pozyskania odcisków palców, a także poddać skanowaniu własne linie papilarne. Tylko dlaczego tego typu zabaw było tak strasznie mało? Gra stwarza ku temu mnóstwo możliwości, a to cieszy. Niestety nie na tyle, by stała się ona tytułem bardzo dobrym. Nie pomagają temu też zbytnio zagadki logiczne. Te nie prezentują w zasadzie nic, czego już byśmy nie widzieli. Przy większym problemie możemy wykorzystać wskazówkę. Ta odnawia się co jakiś czas, co pozwala stworzyć sobie zabezpieczenie przed utknięciem, ale też zmobilizować mózg do działania, zanim podpowiedź się nie odnowi. Wyciągnięto tu rękę do „niedzielniaków”, co muszę zapisać na plus, bo sama nie lubię się przesadnie męczyć. Gracze, którzy nie lubią się rozleniwiać, nie będą musieli z naprowadzeń korzystać. Warto także nadmienić, że po trzykrotnym poniesieniu porażki w minigrze wolno nam będzie wykupić się za 5000 punktów, a te zdobywamy poprawnie rozwiązując zadania, czy nawet zbierając przedmioty i dopasowując je w odpowiednie miejsca. Nie będzie zatem ani specjalnie trudno, ani przesadnie łatwo.

Włamy też możemy potrenować.



Do grania potrzebować będziemy w zasadzie tylko stylusa. Jeśli chcemy, do przewijania kwestii dialogowych możemy używać przycisku A, ale nie jest to w ogóle konieczne. W naszym PDA gromadzić będziemy informacje dotyczące zarówno napotkanych osób, jak i naszych postępów w Crime Lab: Body of Evidence, dzięki czemu nie pogubimy się w faktach. Za pośrednictwem tego urządzenia będziemy mogli też czasem zadzwonić. Zapisać grę można w każdym momencie poza minigrą, co jest raczej oczywistym rozwiązaniem w przypadku grania na mobilnej konsoli. Rozgrywka jest zatem całkiem ciekawa i intuicyjna, ale nie tylko ona przecież składa się na ocenę gry.

Nieźle, ale...
... mogłoby być lepiej. W tytule drzemie nieco, moim zdaniem, zmarnowany potencjał. Ciekawa rozgrywka nie jest w stanie do końca zrekompensować braków w scenariuszu i udźwiękowieniu, które mimo wszystko całkiem mocno uwierają. Statyczność również nie pomaga zatrzymać gracza przed ekranikami. Pozycja nie jest zła, czasem wystąpią zabawne teksty, jak na DS-a niedroga, nie odpycha, ale nie warto grać w nią więcej niż jeden jedyny raz.

Typowa skrytka wszystkich durniejszych przestępców.

  • Grafika: 7 / 10
  • Dźwięk: 5 / 10
  • Grywalność: 8 / 10
  • Żywotność: 4 / 10
  • Nowatorstwo: 5 / 10
  • Fabuła: 5 / 10
  • Czas gry: 7h

Najważniejsze cechy: ciekawy gameplay, wykorzystane możliwości DS-a, miejscami się dłuży, statyczna

Plusy

  • ciekawy, intuicyjny gameplay
  • świetne zadania z kamerką i mikrofonem
  • ładna grafika
  • cena
  • odrobina humoru

Minusy

  • trochę nudna na dłuższą metę
  • okrutnie powtarzające się motywy muzyczne
  • niektóre wyzwania jakby na siłę
  • nie powala oryginalnością
  • statyczność
Avatar użytkownika Finka
Finka mówi:

Crime Lab: Body of Evidence choć nie zachwyciło, skutecznie zatrzymało mnie przy sobie. Spokojnie możecie spróbować dać tej produkcji szansę, ale nie oczekujcie przełomu.

Komentarze (2)

  • Avatar użytkownika Bodzio_Gracz
    #1 | Bodzio_Gracz mówi:09 październik 2013

    Bardzo ciekawa gra, którą być może w przyszłości zakupię.
    Recenzja bardzo ciekawa i na temat Smile.

  • Avatar użytkownika kowi23
    #2 | kowi23 mówi:02 październik 2013

    grałem, przeszedłem i miło tej gry nie wspominam, może dlatego że to nie moje klimaty Smile