Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Publicystyka» Wywiady» Rozmowa z zarządem KNBG

Informacje

  • Autor: Louis
  • Dodano: 25 styczeń 2012 19:28
  • Czytano: 971

Rozmowa z zarządem KNBG

Jesteś przewodniczącym Koła Naukowego Badaczy Gier, na czym polega wasza działalność? Na spotkaniach koła zajmujemy się grami - głównie komputerowymi, choć nie tylko - w sposób, w jaki na studiach podejmuje się tematykę innych tekstów kultury, takich jak filmy, książki itd. Innymi słowy, powołując koło do istnienia postanowiliśmy zacząć badać gry jako istotny element naszej kultury, nie mniej istotny niż utwory realizowane w ramach innych mediów. W związku z tym stosujemy wobec gier rozmaite narzędzia teoretyczne, które pomagają nam lepiej zrozumieć ich fenomen. Gry to przecież nie tylko rozrywka, ale też sposób ekspresji, dzieła sztuki, komentarze do rzeczywistości, w której żyjemy itd. Naszym zdaniem już to stanowi wystarczający powód, by poświęcić im nieco uwagi na poziomie akademickim, wdrożyć je w dyskurs naukowy, nie pozostawiając ich jedynie na polu szeroko rozumianej publicystyki. Poza tym, od jakiegoś czasu organizujemy rozmaite wydarzenia adresowane do graczy, wśród których można wymienić cykliczne Summer Game Party i Game Art Panel, czy choćby część "growego" programu MFKiG. Propozycja utworzenia tego typu koła studenckiego wyszła od studentów czy wykładowców UŁ? W zasadzie, historia koła jest kilkuetapowa, ale za każdym razem impuls zasadniczo wynikał z potrzeby chwili i był oddolny. Kiedy pierwszy raz grupa studentów łódzkiego kulturoznawstwa zafascynowanych grami zwołała się w ramach inicjatywy stanowiącej prekursorkę dzisiejszego koła, nie wiedziałem nawet o ich spotkaniach. O ile mi wiadomo, wśród głównych pomysłodawców tamtego koła znajdowała się aktualna Sekretarz KNBG, mgr Maria Garda, która wtedy jeszcze nie miała tytułu magistra. W zasadzie, całkiem niezależnie od tych faktów, zrodził się zalążek dzisiejszego koła, czyli Sekcja Graczy Koła Naukowego Filmoznawców. Była to niejako konsekwencja organizacji pierwszego gamingowego eventu na naszym koncie, czyli Summer Game Party, które odbyło się w czerwcu 2009 roku. Wydarzenie zorganizowaliśmy wtedy jako studenci fakultetu "Gry wideo jako nowe formy tekstualności" prowadzonego przez dr Katarzynę Prajzner. Pomyśleliśmy, że fajnie byłoby kontynuować nasze akademickie rozważania o grach, więc najpierw utworzyliśmy Sekcję Graczy, a następnie odrębne Koło Naukowe Badaczy Gier, których opiekunką została dr Prajzner, mnie zaś wybrano na przewodniczącego. Studiujesz filmoznawstwo. Czy wiedza dotycząca kina przydaje się podczas badania gier wideo? Moja specjalność na kulturoznawstwie obejmowała zawsze zarówno wiedzę o filmie, jak i o nowych mediach. Dopiero niedawno dokonano formalnego rozdziału między tymi dziedzinami w ramach odrębnych specjalności. W efekcie, jako student filmoznawstwa miałem do czynienia z szeroko rozumianymi nowymi mediami już od pierwszego semestru. Tym niemniej, sama wiedza dotycząca zagadnień związanych z kinem również znalazła swoje przełożenie na badanie gier, choć oczywiście nie można tu mówić o całkowitej tożsamości. Gry mają swój "język" (który staramy się poznać), a film swój. Czasami jednak "mogą się bez problemu dogadać", że tak to ujmę. KNBG bardzo prężnie się rozwija, zorganizowało już samodzielnie trzy imprezy, a także wzięło udział w Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier. Czy Twoim zdaniem działalność koła może wpłynąć na powszechną opinię na temat gier komputerowych? Faktycznie, pod szyldem KNBG mamy już za sobą trzy w pełni "nasze" imprezy i zakładam, że będzie ich jeszcze znacznie więcej. Czy nasze publiczne działania mogą przyczynić się do takiej zmiany? Na pewno sugestia, że wystarczyłyby one, by wpłynąć na powszechną opinię o grach byłaby przejawem braku skromności i przerośniętych ambicji. Mam jednak nadzieję, że przyczyniamy się do procesu, który masz na myśli, a na który składa się działalność bardzo wielu osób, nie tylko związanych z naszym kołem. Powstaje coraz więcej publikacji traktujących gry "na serio", w tym sporo tekstów naukowych. Organizowane są konferencje, spotkania, dyskusje, festiwale - gry wreszcie wychodzą z cienia innych mediów, także w Polsce. Wierzę, że KNBG ma w tym swoje zasługi, których zakres wciąż będzie się powiększać. Wkładamy w to wszystko sporo serca, jesteśmy pasjonatami i podchodzimy do gier z należnym im szacunkiem licząc na to, że nasze podejście udzieli się także innym. Jeśli przekonamy (lub przekonaliśmy) choć jedną osobę, że gry są pełnoprawnymi tekstami kultury, to już jakiś sukces. Jakie są plany KNBG na najbliższy rok? Kolejna edycja Summer Game party? A może jakieś nowe inicjatywy? Plany rodzą się na bieżąco, choć w naszym "stałym" kalendarzu mieszczą się oczywiście obie cykliczne inicjatywy, czyli kolejne edycje Summer Game Party (najbliższa już w sobotę, a kolejna w czerwcu) i Game Art Panel (prawdopodobnie w okolicach marca). Fajnie byłoby też nawiązać regularną współpracę z organizatorami Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier. Poza tym, Świetlica Krytyki Politycznej w Łodzi organizuje aktualnie cykl spotkań dotyczących poważnych gier, przy których to spotkaniach KNBG także ma swój udział. Mamy też kilka planów, których póki co nie chcemy zdradzać, aby nie zapeszać, ale myślę np., że przyjdzie nam wkrótce nieco popisać... Skąd pomysł na organizację imprezy z latem w nazwie pod koniec stycznia? Pierwsze Summer Game Party było podsumowaniem fakultetu o grach, prowadzonego przez dr Katarzynę Prajzner w semestrze letnim roku 2009. Obecnie impreza jest na stałe powiązana z zaliczaniem zajęć przez studentów kulturoznawstwa Uniwersytetu Łódzkiego, wobec czego odbywa się dwa razy w ciągu roku. Jedna edycja ma miejsce w sesji zimowej, a druga w sesji letniej. Rozważaliśmy nawet wprowadzenie nazwy Winter Game Party, ale wygrała tęsknota za wakacjami i latem. Nie trzeba lecieć na Kanary, żeby doświadczyć trochę słońca w środku zimy. Wystarczy przyjść na Summer Game Party! Czego uczestnicy mogą się spodziewać na Summer Game Party 2.5? Jaki charakter będzie miało to wydarzenie? Summer Game Party jest wydarzeniem organizowany przez graczy i dla graczy, dlatego przygotowaliśmy szereg atrakcji dla miłośników elektronicznej rozrywki. Będą miały miejsce różnego rodzaju turnieje i konkursy z nagrodami, ale także - panele teoretyczne. Organizatorem przedsięwzięcia jest Koło Naukowe Badaczy Gier, więc chcielibyśmy, aby impreza miała także wydźwięk edukacyjny. Poprzez zabawę i rozmowy o grach, pragniemy uświadamiać o możliwości pogłębiania swojej wiedzy dotyczącej tej sfery współczesnej kultury. Gier nie rozumianych jako prymitywna rozrywka dla maniaków komputerowych, ale gier traktowanych na równi z filmem czy książką. Jaki status w środowisku naukowym mają obecnie gry wideo? Czy zajmowanie się nimi nie wywołuje zdziwienia wśród innych wykładowców? W Polsce powstaje coraz więcej interesujących tekstów o grach, rozwija się kilka prężnych ośrodków badawczych, między innymi w Poznaniu i Warszawie. Warto jednak pamiętać, że to właśnie w Łodzi, dziesięć lat temu, miała miejsce jedna z pierwszych międzynarodowych konferencji na ten temat. Zorganizował ją prof. Piotr Sitarski, pionier badania gier w naszym kraju. Obecnie na kulturoznawstwie mamy specjalizację nowe media, której jednym z filarów są gry komputerowe, więc można śmiało powiedzieć, że zadomowiły się one na Uniwersytecie Łódzkim. Nikt już się nie dziwi, że gry wideo można badać naukowo, choć jeszcze nie wszyscy akademicy darzą je takim samym "zaufaniem", jak inne media. Niemniej od 2006 roku, kiedy to założyłam pierwszą Sekcję Gier, wtedy jeszcze przy Kole Naukowym Filmoznawców, bardzo wiele się w tym zakresie zmieniło. I to zdecydowanie na lepsze. Równouprawnienie postępuje. Wiem, że po feriach zaczynasz prowadzić wykłady o historii gier komputerowych, czy trudno było znaleźć i opracować materiały dotyczące tej problematyki? Oczywiście jest to dla mnie wielkie wyzwaniem, ponieważ jest to jeden z pierwszych tego rodzaju kursów w Polsce. Całe szczęście historia gier komputerowych, przynajmniej począwszy od lat 80., jest dość dobrze udokumentowana, a dzięki Internetowi można swobodnie dotrzeć do wartościowych źródeł, choć przeważnie są one w języku angielskim i dotyczą krajów angielskojęzycznych, czyli głównie Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Aczkolwiek to nie powinno dziwić, bo gry tam właśnie miały swoje początki i tam powstały pierwsze czasopisma o grach. Jednak Polacy nie gęsi, i swój język mają. W ostatnich latach zaczęły się liczniej pojawiać nasze rodzime publikacje na ten temat, na przykład doskonałe opracowanie Piotra Mańkowskiego (Cyfrowe marzenia). Autor ten już w latach 90. współtworzył pierwszy zarys historii gier z polskiej perspektyw (Biblię komputerowego gracza), lecz jego nowa książka jest zdecydowanie lepsza merytorycznie. Wciąż jednak brakuje ujęć problemu w szerszym kontekście kulturowym, jak również dotyczącym bardziej niszowych rynków. Ciekawą propozycją w tym zakresie stanowią Bajty polskie Bartłomieja Kluski i Mariusza Rozwadowskiego, traktujące o historii polskich gier. Wszystkie te książki, to pasjonująca lektura dla miłośników grania, lecz przed historykami gier jeszcze bardzo wiele pracy, aby gry były równie dobrze opisane jak inne media audiowizualne. A jak wygląda kwestia zainteresowania studentów możliwością badania i analizowania swoich ulubionych gier? Nie jest tak, że wszyscy studenci chcą się zapisywać na zajęcia dotyczące gier, co jest chyba zrozumiałe, bo nie wszyscy grają. Niemniej chętnych nigdy nie brakuje, a miejsca na tego rodzaju zajęciach szybko się wyczerpują. Poziom wiedzy studentów o grach jest coraz wyższy, choć wciąż mają oni trudności z przejściem od opisu tego, co w grze widać, do rzetelnej analizy. Najbardziej zaangażowani młodzi badacze biorą udział w pracach Koła Naukowego i dzięki nim możemy organizować takie imprezy jak Summer Game Party czy Game Art Panel (spotkania w Muzeum Sztuki Współczesnej poruszające problem gier jako formy sztuki - przypis red.).

Komentarze (1)