Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Publicystyka» Testy sprzętu» PlayStation VR - przedwstępne wraże...

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 07 październik 2016 09:45
  • Czytano: 954

PlayStation VR - przedwstępne wrażenia

Gogle wirtualnej rzeczywistości to ostatni krzyk technologicznej mody. Już 13 października 2016 roku oficjalną premierę będzie mieć PlayStation VR, a my już mieliśmy okazję wstępnie sprawdzić, jak sprzęt się sprawuje w praniu. Co przy pierwszym kontakcie wypadło na tak, co na nie?

Gdyby ktoś tu szukał technikaliów, to nie będę się powtarzać, tylko oddeleguję tutaj.

Ładne piórko
Przede wszystkim PlayStation VR ładnie się prezentuje. Przyzwoity estetycznie design zdecydowanie przykuwa wzrok. Ale gogle od Sony nie tylko fajnie wyglądają, ale też są bardzo lekkie. Może i na początku czuć, że mamy coś na głowie, ale przy odpowiednim dopasowaniu do głowy za pomocą dwóch ustawień po chwili gry możliwe, że uda nam się zapomnieć, że cośkolwiek założyliśmy. Prawidłowe ustawienie jest bardzo ważne, ażeby żadna część rzeczywistości nie prześwitywała i nie zakłócała nam odbioru gry lub doświadczenia. Te ostatnie dodałem ze względu na fakt, że na PS VR dostępne są nie tylko gry, ale także doświadczenia – jednym z takich są na przykład Tajemnice oceanu (Ocean Descent), gdzie umieszczeni jesteśmy w klatce i obserwujemy otoczenie dookoła, a później także możemy nieco się zlęknąć znalazłszy się w pobliżu potężnego rekina, przy czym dane nam jest jedynie biernie obserwować rozwój wydarzeń. Jedna rada – zdecydowanie lepszy odbiór jest na stojąco niż na siedząco. Odstawcie więc krzesło na bok, jeśli ktoś Wam zaproponuje test Tajemnic oceanu.

Ta imersja
Choć nie każdy tytuł przoduje rozdzielczością i grafiką, to i tak nie przeszkodzi to za bardzo w zaangażowaniu się w grę. Saneczki VR (VR Luge) co prawda raził pikselami w oddali, ale za to płynność i poczucie prędkości rekompensowało te bolączki. Mało tego, po teście niełatwo było wrócić do rzeczywistości właściwej – potrzebna była chwila, by dostosować się do zasad fizyki i tradycyjnego funkcjonowania. A co dopiero dzieje się w przypadku dopracowanych tytułów jak DriveClub VR? Polecam sprawdzić na własnej skórze - nieraz się złapiecie na zerkaniu w lusterka, czy coś nie jedzie. Na plus PlayStation VR przemawia fakt, że nie daje się we znaki efekt drzwi siatkowych (z angielskiego screen-door effect). Ba, gdybym nie wiedział o tym wcześniej, nawet bym nie przypuszczał, że gogle wirtualnej rzeczywistości się z tym problemem borykają – to nie dotyczy jednak produktu Sony. Czy są jakieś „ale”? Ano wspomniałem wcześniej o pikselach w oddali w Saneczkach VR – tak się składa, że w innych produkcjach nawet z bliska da się wypatrzyć ząbki, ale zapewniam, że przeszkadza to jedynie wówczas, kiedy się specjalnie ich wypatruje. Imersja bowiem każe wybaczyć jakiekolwiek niedogodności, a i miałem nieodparte wrażenie, że widzę wszystko w 3D – bliższe obiekty niejako wystawały w moją stronę. Jest coś na rzeczy, czy mózg aż tak daje się zrobić w VR?

Co najmniej intryguje
PlayStation VR ma zadatki na potężnego rywala HTC Vive czy Oculus Rift. W dużej mierze mogą za goglami stanąć murem zacne exclusive’y, których mam nadzieję nie zabraknie na PS4 (pełną listę gier potwierdzonych znajdziecie tutaj). Będzie to też popis optymalizacji programistów i rozgrywki projektantów. Gogle zdają egzamin i choć nie są doskonałe, oferują wysoką jakość przy pierwszym spotkaniu. Na ile będą w stanie utrzymać zainteresowanie gracza, to się dopiero okaże po premierze, ale na chwilę obecną czekam na pre-order z wypiekami na twarzy. Zwłaszcza że PS Camera i kontrolery PS Move czekają już od dawna na swojego nowego towarzysza za sprawą gier tanecznych i innych. Pamiętać należy więc, że przy braku tych łącznie będzie trzeba wydać ponad 2000zł, nie zaś 1769zł – chyba że podarować sobie Move’y, gdyż większość gier ich nie będzie wymagać, ale to już każdemu według potrzeb.

Zdaniem Finki
Moja krótka przygoda z PlayStation VR była intrygująca i dość zaskakująca, gdyż nie wiedziałam do końca, czego się spodziewać. Pierwszym, co mile mnie zaskoczyło, była waga gogli. Prawie nie czułam, że mam je na głowie. Dostosowanie ostrości obrazu było łatwe i intuicyjne. Miałam okazję zagrać w Robinson: The Journey i krótka wycieczka po bezludnej wyspie przyprawiła mnie o lekki zawrót głowy. Zapewne trzeba się trochę przyzwyczaić do nowych wrażeń (twórcy zalecają 15 minut przerwy na godzinę gry w wirtualnej rzeczywistości zwłaszcza na początku). Grafika nie była najostrzejsza, ale i tak przemierzanie wyspy w tak szerokim spektrum było czymś jedynym w swoim rodzaju. Szczerze mówiąc, nieomal spadłam z krzesła, gdy wyskoczył na mnie dinozaur. Samo sterowanie było płynne i nie mogę tu się do niczego przyczepić, szczególnie że moja przygoda trwała bardzo krótko. Ale narobiła mi sporych nadziei i nawet zaostrzyła apetyt na własny egzemplarz urządzenia, choć wcześniej byłam do tego wszystkiego neutralna.




Przypominamy, że to przedwstępne wrażenia opisane na podstawie krótkiej sesji ze sprzętem. Na porządny test zapraszamy jakiś czas po premierze PlayStation VR.

Komentarze (1)

  • Avatar użytkownika Bodzio_Gracz
    #1 | Bodzio_Gracz mówi:16 listopad 2016

    PlayStation VR to z pewnością ciekawa zabawka, którą należy się zainteresować, jednakże w moim przypadku jak narazie nie planuję zakupu na już. W niedalekiej przyszłości, jeśli będzie potrzeba zakupię sobie PS VR Smile

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?