Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Publicystyka» Relacje» GTA V - Relacja z pokazu gry.

Informacje

  • Autor: niXon
  • Dodano: 05 czerwiec 2013 16:34
  • Czytano: 1,290

GTA V - Relacja z pokazu gry.

20 maja bieżącego roku, w piękny burzowy dzień, wybrałem się do warszawskiego klubu Capitol, aby uczestniczyć w 'tajemnym' pokazie Grand Theft Auto V.
Słowo 'tajemne' nie jest w tym przypadku na wyrost, po raz pierwszy spotykam się z tym, że organizatorzy wymagają, aby przed i po, nie informować nikogo, iż taki pokaz miał w ogóle miejsce, a na wejściu do klubu musiałem podpisać klauzulę poufności oraz embargo na publikacje wrażeń z eventu. Co więcej, piętro niżej, aby wejść na salę kinową, musiałem oddać w kopercie bezpiecznej swój telefon w depozyt. Nie było mi to za bardzo na rękę, bo zawsze na tego typu wydarzeniach służy mi jako notatnik, ale poradziłem sobie w tradycyjny sposób z notesem i długopisem.

Jak i napad, to i maski!



Na początku chciałem zaznaczyć, że poniższy tekst nie jest żadną zapowiedzią GTA V, bardziej wrażeniami z eventu i pokazu samej gry. W wielkim skrócie opiszę tu najważniejsze informacje dotyczące nowej produkcji R* oraz swoje wątpliwości i zachwyty. Jeżeli oczekujecie obszernej zapowiedzi, wyglądajcie na megatekst LordTyrranoosa, z którym konsultowałem się po pokazie i przekazałem mu zdobyte informacje.
Zatem, może najpierw kilka słów na temat samego klubu Capitol. Jest to miejscówka, jedna z najbardziej renomowanych w Warszawie pod względem imprezowym i różnych spotkań kulturowych - uwierzcie, w sportowym obuwiu nie wpuszczają. Sam wystrój klubu praktycznie się nie zmienił na potrzeby eventu, jedyne oznaki tego, że w tym miejscu będzie prezentowane GTA V, to sporadycznie porozwieszane plakaty i trailery wyświetlane na klubowych ekranach telewizorów. Capitol to miejsce kompletne, jeśli chodzi o tego typu prezentacje. Pomijając masę powierzchni i przestrzeni, to ma również scenę oraz salę kinową, gdzie odbył się pokaz.

Co do głównego celu wieczoru, czyli samej prezentację gry, to w całości poprowadził ją przedstawiciel Rockstara, który uwinął się w jakieś 45 minut. Wszystko zaczęło się od wyświetlenia trzech trailerów puszczonych w obieg na cały świat pewien czas przed owym eventem. Kto je widział, to wie, iż każdy z nich skupia się na zaprezentowaniu każdej z postaci głównych bohaterów GTA V. Z taką jedną małą różnicą, że nałożone na filmiki były polskie napisy. Co za tym idzie? Po pierwsze, z dniem prezentacji (20.05.2013) rusza polski kanał YouTube, w którym wszystkie filmiki od R* będą opatrzone polskimi napisami. Po drugie, o wiele ważniejsze, pierwszy raz w historii dystrybucji GTA, w polskich sklepach pojawi się zlokalizowana gra! Oczywiście kinowo i nad jakością tłumaczenia pieczę trzymać będzie R*, jaki przecież ma w charakterze nie wypuszczać tytułu, dopóki nie jest kompleksowo wypieszczony.

Tylko wyjdziesz wieczorem na miasto, a stara już dzwoni.



Poświęćmy w końcu trochę czasu mechanice samego Grand Theft Auto V. Oczywiście największą i najbardziej istotną zmianą względem poprzedniczek jest wprowadzenie trzech grywalnych (anty)bohaterów. Informacja ta nie była dla mnie nowością na prezentacji, ale mogłem się wreszcie przekonać, co do tego pomysłu. Nie ukrywam, miałem wiele wątpliwości z tym 'przeskakiwaniem' między postaciami, ale kiedy zobaczyłem patent w akcji, to wszelkie obawy prysły jak bańka mydlana. Dlaczego? Rozgrywka staje się niesłychanie urozmaicona, a zobaczenie akcji z różnych perspektyw nadaje fabule oraz wydarzeniom głębii jak nigdy wcześniej! W czasie misji 'przeskoki' między postaciami są szybkie, dynamiczne, ponieważ działają w bliskiej odległości od siebie. Jeśli chodzi o tryb swobodnego zwiedzania świata gry, to 'podróż' między bohaterami zajmuje już kilka dłuższych chwil - widok zmienia się na obraz satelitarny, następuje oddalenie od aktualnej postaci i wyszukiwanie tej wybranej. Trwa to zauważalnie długo, ale zrozumiałe jest ze względu na zamieszkanie każdego z nich w innych, odległych miejscach na mapie. Dostęp do każdego z trójki mamy od razu na początku gry, a co za tym idzie, obszar całego świata jest dostępny na dzień dobry! Może być to lekko przytłaczające, ponieważ GTA V jest większe od San Andreas, GTA IV i Red Dead Redemption razem wziętych!
Co istotne, świat gry nie jest jałowy i pusty. Twórcy przyznają, że dużo nauczyli się z RDR, co widać w gameplayu. Za każdym rogiem możemy być świadkiem losowo wygenerowanego wydarzenia, w które możemy się zaangażować i pomóc potrzebującym, albo po prostu olać. Na prezentacji pokazano jedną z takich pobocznych misji, gdzie zadaniem naszego bohatera było zabrać jedną z celebrytek z otoczonego przez paparuchów miejsca, a następnie zgubić pościg i podwieźć pod chatę. Dość sympatyczna misja, ale nagroda była w postaci tylko marnych dolców, pytanie jest czy po raz enty, będzie chciało się komuś w to bawić. Świat gry żyje nie tylko dzięki takim wydarzeniom, ale wystarczy również popatrzeć na przechodniów zagonionych własnymi sprawami, a homo sapiens, to nie jedyne istoty chodzące po mapie GTA V! Po raz pierwszy w historii serii pojawiają się zwierzęta, które rozdrażnione potrafią nawet zaatakować! Jeżeli tego wszystkiego jeszcze mało, to Los Santos oraz okoliczne tereny Blaine County możemy zwiedzić nie tylko na powierzchni, ale i w głębinach wód, ponieważ nasi bohaterowie umieją zarówno pływać, jak i nurkować! Podwodne głębiny wyglądają fajnie, nie wiem czy realistycznie, ale fajnie! Czego chcieć więcej? W następnym GTA będziemy chyba podbijać kosmos.

Groźna mina, ale ten Pan jest w swoim żywiole!



Pora przedstawić w końcu wielką trójcę, jaką na zmianę poprowadzimy w świecie GTA V. Są to kryminaliści z trzech różnych światów, każdy z nich próbuje ugrać coś dla siebie: ciemnoskóry Franklin, uliczny cwaniak, chciałby się przebić do świata dużych pieniędzy. Trevor, brutalny sadysta, interesują go tylko tanie prochy i drogie w kosztach rozróby. I jako trzeci, Michael, niegdyś zawodowy kasiarz, wraca z emerytury, która zaczyna mu doskwierać i nudzić. Zrozumieli, że jak będą działać wspólnie, to tylko wtedy osiągną swoje życiowe cele, a przyparci do muru planują serię brawurowych napadów, mających ustawić ich do końca życia. Każdy z tych trzech bohaterów ma swoich własnych znajomych, wrogów i wspólników. Każdy ma też swoje hobby oraz specjalne umiejętności. Zdolności te to: Michael - potrafi spowolnić czas w trakcie strzelanin. Franklin - potrafi spowolnić czas, siedząc za kołkiem, dzięki czemu może lepiej wykonywać skomplikowane manewry przy dużych prędkościach. Zaś Trevor zadaje większe obrażenia i jest wytrzymalszy, a ponadto posiada wyjątkowy atak wręcz.
Każdy z naszych 'antybohaterów' jest opisany kilkoma atrybutami, które możemy rozwijać, na przykład, wytrzymałość - chodząc na siłkę lub... fitness. Tak, powracają z San Andreas lubiane/nienawidzone przez wielu możliwości ingerowania w wygląd naszych bohaterów, nie tylko przez ciuchy. Wspomniana siłownia, urzeźbi ciała naszych postaci, jedzenie w fast foodach je zaokrągli, a wizyta w studiu tatuażu ozdobi naszą skórę. Modernizować również możemy nasze pojazdy oraz pukawki, a będzie ich zatrzęsienie. Ponadto, co jak dla mnie jest lepszą wiadomością, powróci możliwość wykupywania nieruchomości i interesów, które przecież świetnie sprawdziły się w Vice City. Jakie inne czynności czekają na nas w GTA V? BASE jumping, wyścigi terenowe, polowania, okradanie bankomatów, kradzież wozów ochrony, podwożenie autostopowiczów, joga, golf, tenis, triathlon, wyścigi motocyklowe, numery kaskaderskie i wiele, wiele innych! Nie da się nudzić!

Nie będę odkrywczy, jeżeli stwierdzę, iż kwintesencją GTA nigdy nie były strzelaniny, dlatego i tym razem twórcy chcą sporo poprawić w tym aspekcie gry. Z takich najwidoczniejszych zmian, to na przykład możliwość prowadzenia celnego ognia z biodra w pełnym biegu, jak również oddalenie kamery przy celowaniu, pozwalające graczowi zachować większe pole widzenia, albo skok bojowy, który umożliwia przemieszczanie się od osłony do osłony unikając ognia nieprzyjaciela. W wirze strzelanin mocno widoczne jest również autonamierzanie przeciwników, jakie moim zdaniem w prezentacji było mocno przesadzone. W strzelaninach także pomocny jest zmieniony celownik, zmieniający kolor po zakatrupieniu wroga. Wymiany ognia w GTA V nadal nie są takie, jak w najlepszych produkcjach gier akcji, ale widać, że z edycji na edycję dają coraz więcej frajdy i przyjemności.

Panowie, plan jest taki, iż planu nie ma!



Jakie są moje największe obawy względem nowego GTA? Mechanika misji i sposób prowadzenia opowieści. Owe obawy mogą wydawać się absurdalne, mając w pamięci genialne scenariusze i filmowy sposób prowadzenia fabuły w poprzednich częściach. Aczkolwiek jakoś nie przekonuje mnie to, iż struktura całej gry będzie kręcić się wokół skoków i napadów. Skoki to wielkie, wieloczęściowe misje, które wymagają starannego planowania i nie lada dyscypliny. W porządku, ale ile w tym wszystkim znajdzie się schematyzmu, a ile niezapomnianych momentów, szaleńczych misji i nietuzinkowych postaci drugoplanowych?
Kolejną wątpliwą sprawą jest multiplayer, o czym twórcy nie powiedzieli ani słówka konkretu. Chwalą się tylko, że będzie to rewolucja w serii oraz nowe podejście do gry sieciowej w otwartym świecie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, trzeba im zaufać, a firmie R* jestem w stanie dać naprawdę duży kredyt zaufania.

Dzięki prezentacji w warszawskim klubie Capitol mam ogólny zarys i ubiór, w jakim będzie kroczyć nowe GTA. Jedno w przypadku tej serii się nie zmieni – znowu pobije wszelkie rekordy sprzedaży nie tylko wśród gier, ale i filmów, które już dawno zostały zdeklasowane przez gry wideo… ale to wiedziałem tak przed, jak i po evencie zorganizowanym przez firmę Cenega, za co dziękujemy i gratulujemy dobrze wykonanej roboty!