Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Publicystyka» Relacje» Akira Yamaoka - relacja ze spotkani...

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 18 październik 2011 10:45
  • Czytano: 995

Akira Yamaoka - relacja ze spotkania z kompozytorem serii Silent Hill

Jak pewnie co niektórzy wiedzą, w Łodzi niedawno odbył się XXII Międzynarodowy Festiwal Komiksów i Gier w Łodzi. Za dwudniowy karnet płaciło się 15zł, ale zniżki na targach były niesamowite, a atrakcje w obrębie programu niebanalne. Jako że zawitał do nas Akira Yamaoka, kompozytor serii Silent Hill, nie mogliśmy z Finką odpuścić spotkania z tym człowiekiem, którego muzyka i efekty dźwiękowe ryją głębokie bruzdy na psychice. Ostatniego dnia festiwalu, 2 października doczekaliśmy się tego wydarzenia, a oto, czego się dowiedzieliśmy.

HD w 3D to to nie jest, bo aparat nie ten - wybaczcie.


Takie tam, z zaskoczenia

Główne pytania zadawali członkowie serwisu www.gamemusic.pl (Mariusz Borkowski, Arkadiusz Haratym), zaś łączniczką językową była Izumi Yoshida – wspominam ją, gdyż odwaliła kawał niezłej roboty, bowiem kompozytor nie bawił się w przystanki, tylko nawijał, póki mu nie zaschło w gardle. Do tego wydłużał jeszcze wypowiedzi wszędobylskimi „etto”, „ano”. Po godzinie z japońskim imię „Kate” z szyldu czytaliśmy z japońska... Ale ale, przejdźmy do części właściwej.

Na pewno wielu ludzi interesuje, jak zaczęła się przygoda Akiry z udźwiękowieniem gier. Otóż pracował sobie, tworząc grafiki, ale raz spróbował skomponować kilka rzeczy, które rozesłał w parę miejsc. Ku jego zdziwieniu, zdobył kilka nagród, w tym też pieniężnych. W sobotę wystąpił, grając na gitarze i wciąż komponuje świetne utwory, a do dziś nie potrafi czytać nut – da się! Padło też pytanie, jak udało mu się stworzyć tak klimatyczny i przerażający soundtrack do serii Silent Hill. Odpowiedź wbrew pozorom była dość lakoniczna. Akira Yamaoka postanowił wszystko zepsuć i trzymając się tej reguły stworzył klasykę ścieżek dźwiękowych survival-horrorów. Był on też odpowiedzialny za efekty dźwiękowe w grze, nie tylko za muzykę. I żeby było śmieszniej (albo byśmy jeszcze bardziej mu zazdrościli), okazało się, że dzięki temu jasno wytyczonemu celowi nie czuł właściwie żadnych problemów, po prostu realizował przygotowany plan. Jeśli zaś chodzi o film Silent Hill, tam niemal w całości muzykę wzięto z gier (prawdopodobnie jedyny film, w którym zdecydowano się na taki krok), powód? Akira Yamaoka próbował stworzyć coś nowego, ale jak sam stwierdził, nie mógł przeskoczyć sam siebie.

I pomyśleć, że tak przyjemnie wyglądający Japończyk stworzył takie straszne rzeczy...


W cieniu piramidogłowego

Nim zamknięto temat serii Silent Hill, spotkanie z kompozytorem uświetniło wejście cosplayera przebranego za piramidogłowego. Pytający na chwilę nawet zamilknął, jakby się zląkł. Napięcie opuściło jednak wszystkich, kiedy piramidogłowy zarył hełmem w ścianę...

Dość trochę mówiono też o niezbyt ciepło przyjętym przez media Shadows of the Damned, którego tytułu wymowę kaszaniono masakrycznie (jakby to było Show of the Dawn czy coś). Przy okazji w tle puszczano po cichu muzykę z tej gry. Ciekawostką jest na pewno fakt, że do SotD skomponowano około 250 utworów (sic!). Akira Yamaoka w ten sposób chciał sprawić, aby gracz przy kolejnych podejściach nie czuł się dokładnie w ten sam sposób, dlatego w ponownie odwiedzanych lokacjach słyszałby inne tło muzyczne. Kompozytor uznał, że wydanie oryginalnego soundtracku z tej gry raczej nie przysporzy mu nowych fanów, zgadzacie się z tym stwierdzeniem?

Mniej więcej w tym momencie zaliczył facewalla. Stąd takie rozmycie.


Osobistych wyznań Akiry kącik

Z kompozytorem rozmawiano nie tylko o muzyce, szczególnie podczas wypowiedzi z widowni. Padło pytanie o rynek gier wideo w Japonii, na co usłyszeliśmy odpowiedź, iż jest on aktualnie martwy, gdyż nic nowego nie wnosi, stoi w miejscu (to się nam nawet udało zrozumieć w oryginale). W kwestii samego strachu i kina, Akira Yamaoka odparł, że każdego straszy coś innego, do niego trafiają zaś zwłaszcza europejskie horrory. Spytano również o inspiracje z podróży po świecie. Okazało się, że nie tyle miejsca inspirują, co ludzie napotkani w tych miejscach – może spotkanie z polskimi fanami jakoś wpłynie na twórczość Akiry? Kto wie... W każdym razie było na tyle fajnie, że kompozytor stwierdził, iż chętnie za rok znów zawita do kraju nad Wisłą. Szkoda tylko, że podczas pytań do widzów totalnie olano prawą stronę, gdzie się akurat znaleźliśmy, stąd brak pytań od nas – może dajcie propozycje na ewentualne spotkanie przyszłoroczne...

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?