Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Publicystyka» Relacje» Relacja z Game Art Panel (23.09.2011)

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 10 październik 2011 00:03
  • Czytano: 1,055

Relacja z Game Art Panel (23.09.2011)



23 września 2011 roku w Łodzi w ms cafe odbył się Game Art Panel traktujący o, tu zaskoczenie, grach wideo. Czterech mówców podjęło się zadania przedstawienia głębi gier, ich większej wartości niźli tylko dobra grafa i wypas gameplay. O czym traktowano? Co ominęło tych, którzy nie przyszli? Jak poradzono sobie z tematem? Zapraszamy do relacji.

Nie, nie widać nas. Ale kontuar tak.


Wraz z Finką dotarliśmy na miejsce jeszcze przed 18. Po wejściu wpadł mi w oko kontuar, który to był jakby wyjęty z Deus Ex: Human Revolution. Myślę, dobra lokacja na Game Art Panel, w rzeczy samej. Spotkaliśmy redakcyjnego kolegę, Louisa, przywitaliśmy się i posadziliśmy osiem liter na miejscach. Parę minut po 18 dowiedzieliśmy się, że jest obsuwa około półgodzinna. Później, że GAP zaczyna się o 19, bo ludzie muszą dojechać z pracy. Miejscami żałowaliśmy, że nie wzięliśmy DS-a, ale jakoś czas zleciał na konwersacji o niczym. Godzinne opóźnienie trzeba uznać za zgrzyt. Wreszcie o 19:05 ruszyła machina.

Mur laptopów... za dużo RTS-ów?


Kontuar okazał się być znakiem, bowiem na pierwszy front rzucono rozszerzoną wersję trailera E3 z najnowszego Deus Eksa właśnie. Tu kolejny zgrzyt dla ludzi nieposługujących się angielskim - nie było polskich napisów. Po obejrzeniu zwiastuna, który zawierał motywy lotu Ikara czy obrazu Rembrandta, rozpoczęła się część właściwa. Na plus był fakt, że dość często mieli okazję wypowiedzieć się uczestnicy panelu, ale nam przyświecał kolejny zgrzyt – prowadzący, Kamil Jędrasiak, przewodniczący Koła Naukowego Badaczy Gier, nie mówił zbyt głośno, a do tego siedział odgrodzony laptopem - zniechęca to nieco do konwersacji. Na szczęście część merytoryczna to już pierwsza klasa (jakości, nie podstawówki). Mówca generalnie w sposób przystępny objaśnił, czym są zjawiska remediacji (proces przeniesienia estetyki jednego medium do drugiego) oraz remiksu (przetworzenie danej estetyki – np. dodanie muzyki do komiksu) w grach, a także poruszył kwestię intermedialności (zjawiska zachodzącego pomiędzy mediami, zawierającego jednoczesną remediację bądź remiks) gier wideo.

Dla humanistów zbyt wielkim odkryciem to nie było, bo szeroko pojęta intertekstualność nie jest im obca (zwłaszcza, że grę wideo można określić jako pewien skończony tekst kultury), ale dla umysłów ścisłych prelekcja stanowiła wyborny posiłek dla umysłu. Okazuje się, że gry, pomimo iż korzysta się z nich często i gęsto, nie są traktowane jeszcze tak poważnie, jakby się chciało. Nie mam tu na myśli naszych rodziców, którzy często widzą "durne gierecki" zamiast "gier wideo jako tekstów kultury", ale fakt, że np. w obrębie hipermedium, jakim jest np. Lost, w grze Lost: Via Domus jest multum nawiązań do wydarzeń z serialu, lecz w tym ostatnim już nawiązania do gry nie ma nawet jednego najmniejszego. Przywołano inne przykłady: Matrix, Transformers, XIII czy Doom (tam nawiązanie było - moment FPP, czyli przeniesienie estetyki z gry komputerowej). Powiedziano także o filmach, w jakich nie zabrakło elementów typowych dla gier, a więc Scott Pilgrim kontra świat (oparty na komiksie) oraz Biegnij Lola, biegnij.

Ten pan zastąpił skutecznie kawę każdemu znudzonemu widzowi (jeśli tacy byli)


Na drugi ogień poszedł sprzedawca ze sklepu Checkpoint (wybaczcie, imienia nie pomnę), który opowiadał, jak się sprawa ma od strony lady sklepowej. Plus dla niego, że nie ukrył się za żadnym laptopem, a przemawiał na stojąco. Rzekł, iż pracujący za ladą raczej nie analizują gier w taki sposób, jak chociażby Koło Naukowe Badaczy Gier – chociaż tu bym się nie zgodził: taki członek KNBG może wszak pracować za ladą – aczkolwiek zna się na podstawowych aspektach tychże. Miło było się jednak dowiedzieć, że gry wideo mogą być inspiracją dla młodych ludzi. I bynajmniej nie chodzi o chęć zakupu noża i wyrżnięcia wszystkich wkoło. Pewien nadgorliwy i uporczywy fan sklepu tak się zajarał tematyką gier, że zaczął tworzyć rysunki inspirowane grami wideo. Miłym akcentem była zaskakują odpowiedź prowadzącego na pytania słuchaczy, o co pytają kupujący – o gry z dobrą grafiką, głęboką fabułą, ciekawą rozgrywką? Nie, to by było zbyt proste. Zamiast tego usłyszeliśmy magiczne: Co jest fajnego do 40zł? Rzecz jasna, na końcu padło takie pytanie i okazuje się, że pracownicy Checkpointu polecają SOCOM-a.

Daj pyska!


Następne wystąpienie należało do redakcyjnego kolegi, Louisa (Marcina Chojnackiego) i kolejnej członkini KNBG, Dominiki Staszenko. Niestety, oni też wpadli w pułapkę ściany laptopowej i kuszących pupy krzeseł, na czym ucierpiała słyszalność i chęć interakcji. A szkoda, bo wystąpienie było ciekawe, choć ponownie dla obeznanych w temacie nie było za wiele nowości. Traktowano o grach wideo w szeroko rozumianej przestrzeni publicznej – jak to się ma w przypadku automatów, a jak z konsolami dostępnymi do grania w sklepach czy centrach handlowych. Powiedziano też nieco o ewolucji handheldów i cosplayów (w tle puszczano wtedy bardzo ciekawe fotografie, z czego przykład macie na zdjęciu).

Było też o wystawach na targach i w muzeach (dorzucę coś od siebie – Proun wystawiany jest w tych traktujących o abstrakcjonizmie), chociaż w przypadku tych pierwszych główna funkcja to jedna wielka reklama. Opisano i zaprezentowano ciekawe instalacje, jak na przykład przesuwaną platformę Mario, gdzie gracz musi iść w bok z ekranem telewizora, a nie siedzi w miejscu. Moją uwagę przykuło też urządzenie, które grało muzykę w zależności od tego, jak człowiek się poruszał. Tym bardziej było to fascynujące, że puszczone nagranie było z końca lat 80.

Nie, tu też nas nie ma.


Na końcu przygotowano konsolę Nintendo Wii i rozpoczęto turniej Mario Kart Wii. Atmosfera była bardzo przyjemna, grało się miło nawet w przypadku, kiedy się Wiilot miało pierwszy raz w rękach, bowiem wszystko wyjaśniono zawczasu. Niestety nie mogę Wam zdradzić, co otrzymał zwycięzca od sponsora, czyli Checkpointu, bo odpadłem w półfinałach, a robiło się już późno, więc nie czekając na wyniki zmagań finalistów, umknęliśmy do domów.


Podziękowania za zdjęcia dla Louisa (fotka pierwsza) i Macieja Kruka (pozostałe 4).

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?