Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Publicystyka» Gramy inaczej» Misja: Kolonizacja

Informacje

  • Autor: Nakata
  • Dodano: 17 marzec 2016 18:27
  • Czytano: 690

Misja: Kolonizacja

Ilość graczy: 2-4
Wiek graczy: 8+
Czas gry: 30 minut



Po dwóch świetnych produkcjach z cyklu gier planszowych Dr Knizia poleca, przyszedł czas na zapoznanie się z kolejnym dziełem najpopularniejszego autora – doktora matematyki, Reinera KniziMisja: Kolonizacja. Na pierwszy rzut oka tytuł wydaje się bardziej skomplikowany niż poprzednie i faktycznie tak jest.

Zasiedlamy planetę

Jak w większości przypadków, tak i tutaj zwycięzcą jest ten uczestnik, który zdobył największą liczbę punktów. Jak tego dokonać? Na samym początku rozgrywki każdy z graczy otrzymuje 24 płytki planety zawierające cząstki 3 obszarów (kosmicznego lasu, promieniotwórczej łąki i bulgoczącego bagna), kosmonautów w różnych kolorach oraz kosmitów. Dodatkowo, na każdym kafelku znajdziemy laserowe granice (czerwone) terenu i wyznaczone przez zieloną barwę przejście. Teraz każdy z kolonizatorów losuje i dokłada w odpowiedni sposób po jednej płytce, tworząc nowy obszar. Gdy uda się go zamknąć, uczestnik z największą ilością astronautów znajdujących się wewnątrz zdobywa punkty.

Punkty przedstawione są w postaci kosmicznych kamieni.



Ich liczenie proste nie jest, ponieważ na początku musimy przeliczyć wszystkie kafelki ukończonej strefy (za każdy +1), następnie dodać +3 za kosmitów, a to jeszcze nie koniec. Punktowane są również obszary sąsiadujące, nawet te niezamknięte. Takie rozwiązanie zupełnie niepotrzebnie komplikuje ten element, a przy okazji niepotrzebnie ją wydłuża. Rozgrywka w grze wydawnictwa Trefl dobiega końca, kiedy każdemu uczestnikowi w puli pozostaje po dwie płytki. Wtedy sprawdzamy, co zawierają i doliczamy +2 za kosmonautę lub kosmitę. Wszystkie zdobyte punkty otrzymujemy w postaci kamieni (z różnymi wartościami), jakie zliczamy. Tym sposobem poznamy mistrza kolonizacji, a przy okazji poćwiczymy dodawanie.

Walka z instrukcją

Opanowanie zasad poprzednich produkcji z cyklu Dr Knizia poleca nie zajmowało zbyt wiele czasu. W przypadku Misja: Kolonizacja już tak prosto nie jest. Przede wszystkim, doszukanie się kluczowych informacji w instrukcji do łatwych nie należy. Zmiennych jest sporo, co także utrudnia zapoznanie się z tytułem.

Każdy z graczy dostaje swoje płytki terenu.



W szybkim zapoznaniu się z dziełem wydawnictwa Trefl przeszkadza również oprawa graficzna. Na kilku kafelkach możemy zaobserwować dziwne, bliżej nieokreślone elementy przyrody, które nie wyglądają dobrze, a początkowo, przed dobrym poznaniem reguł, wprowadzają zbędny zamęt. Znacznie lepiej by to wyglądało, gdyby teren zawierał jedynie istotne w punktacji detale. Podobne zamieszanie wprowadza oznaczone zielonym laserem przejście. Wystarczyłoby zostawić jedynie zwykłe granice, a punkty liczyć tylko za nowo zamknięty obszar. Po co jest ta zabawa z terenem sąsiadującym? Przecież to ewidentnie komplikuje rozgrywkę oraz punktację.

Pierwsze koty…

Oczywiście, gdy zasady gry Misja: Kolonizacja są nam już dobrze znane, to rozgrywka staje się przyjemniejsza. Pojawia się kombinowanie i prawdziwa walka o punkty. Trzeba również pamiętać, że bez szczęścia w losowaniu nie będzie łatwo o sukces. Im więcej uczestników, tym obszary rozrastają się do większych rozmiarów, a zabawa przynosi więcej frajdy.

Bez szczęścia w losowaniu ciężko o zwycięstwo.



Ukończenie jednej partii może zająć nam około 30 minut, co dla większości graczy może być kluczową zachętą. Atrakcyjna jest też cena produkcji (49,90 zł). Dzieło wydawnictwa Trefl i Reinera Knizi poleciłabym przede wszystkim do rodzinnych potyczek – zarówno młodsi, jak i starsi powinni się dobrze przy niej bawić. Z niecierpliwością czekam na kolejne tytuły z cyklu Dr Knizia poleca.


Ocena: 7,5/10


Grę do recenzji udostępniło wydawnictwo

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?