Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Publicystyka» Gramy inaczej» Roar! Łap potwora

Informacje

  • Autor: Nakata
  • Dodano: 20 sierpień 2015 18:29
  • Czytano: 1,047

Roar! Łap potwora

Ilość graczy: 2-4
Wiek graczy: 7+
Czas gry: 15 minut



Nie skończyłam się jeszcze zachwycać grą planszową Kolejka wraz z dodatkiem Ogonek, kiedy w moje ręce wpadła następna świetna produkcja. Ledwo dałam radę się od niej oderwać, aby móc ją zrecenzować.

Nie taki potwór straszny

Dzieło wydawnictwa Trefl polega na złapaniu grasującego po mieście stwora. Do tego zadania wysłani zostali trzej naukowcy, którzy dysponują różnymi mocami i gadżetami. Cały szkopuł w tym, że potwora nie widać, a określić jego pozycję możemy jedynie przy pomocy zmysłu słuchu. Monstrum, przemieszczając się ulicami metropolii, odwiedza różne obiekty, budynki i miejsca, jakie wydają charakterystyczne dźwięki. Dzięki nim badacze są wstanie określić prawdopodobną pozycję i go schwytać. Jak wygląda to w praktyce?

Trzech naukowców kontra trzy potwory!



Do zabawy w Roar! Łap potwora potrzebne nam jest urządzenie mobilne z systemem iOS lub Android. Szczegółowe informacje odnośnie wymagań sprzętowych znajdziecie na oficjalnej stronie gry. Na smartfona lub tablet musimy pobrać darmową aplikację z AppStore lub Google Play, która jest niezbędna podczas rozgrywki. Teraz wystarczy tylko wybrać jeden z dwóch wariantów zabawy (łatwiejszy lub trudniejszy), rozłożyć planszę, ustawić pionki uczonych w ustalonych miejscach, przygotować pomocnicze planszetki oraz znaczniki i badacze są gotowi do polowania. Gracz kontrolujący stwora musi uruchomić aplikację, wybrać jednego z trzech potworów, a także misję, jaką będzie zmuszony wypełnić, aby wyjść zwycięsko z rywalizacji. Zadania są różne, ale wszystkie polegają na odwiedzeniu określonych lokalizacji.

Nasłuchujemy, zaznaczamy i szukamy!



Następnie przechodzimy do skanowania planszy oraz startowych pozycji naukowców i możemy zaczynać rozgrywkę w planszówkę wydawnictwa Trefl. Pierwszy porusza się uczestnik kontrolujący stworka, a pozostali nasłuchują odgłosy, dzięki którym próbują określić, w jakim miejscu zatrzymał się potwór. Gdy to ustalą, odpowiednio przesuwają swoich podwładnych. Aby pomóc sobie w schwytaniu uciekiniera, mogą używać mocy i gadżetów. Jeden dysponuje lokalizatorem, drugi odstraszającą substancją, a ostatni może dowolnie przemieszczać się pomiędzy punktami, przy których stoją karetki medyczne. Umiejętności te są niezwykle pomocne, ale do ujęcia zbiega potrzeba przede wszystkim dobrej strategii i wspólnego działania. Co trzy głowy, to nie jedna.

Nierówne szanse

Oczywiście, sam potwór także nie jest bez szans, gdyż posiada pewne ułatwiające mu ucieczkę moce. Tak jak wcześniej wspomniałam, w Roar! Łap potwora możemy wybrać jednego z trzech stworów, wśród nich znajdziemy: Coco - potrafiący przeskakiwać nad głową badacza, a po takim ruchu, ukrywa swoje położenie; Zzap - utrudniający rozpoznanie miejsca położenia poprzez wprowadzenie mylącego dźwięku; Blub - mogący poruszać się po kanałach miasta.

Miasto pełne jest dźwięków.



Chociaż jedna partia dzieła wydawnictwa Trefl zajmuje około kwadransa, to mogę zapewnić, że zabawa skończy się po kilku godzinach. Od tej planszówki nie można się uwolnić, pragnie się kolejnego poszukiwania i nasłuchiwania odgłosów metropolii. Kluczem gry Roar! Łap potwora jest jej prostota i niespotykane rozwiązania, z jakimi nie miałam przyjemności się spotkać przy innych tego typu produkcjach. Wykorzystanie urządzenia mobilnego było strzałem w dziesiątkę, choć nie każdy takowe posiada. Dodatkowo, cała reszta jest przygotowana z wielką starannością - plansza przedstawiająca mapę miasta jest kolorowa, ładna i szczegółowa. Instrukcja napisana zwięźle, a każdy element zabawy opisany krok po kroku. Nie ma tu żadnej nieścisłości, która wzbudziłaby moje wątpliwości. Równie przejrzysta jest sama aplikacja, jaka nie powinna nikomu sprawić problemów.

Łatwiejsza wersja planszy.



Wszystko to sprawiło, iż dzieło wydawnictwa Trefl otarło się o doskonałość. Przez pewien czas byłam przekonana, że zasługuje na najwyższą notę, jednak dłuższe obcowanie z grą ujawniło pewien mankament. Może tylko ja tak to odczuwam, ale w Roar! Łap potwora szansę na wygraną są bardzo nierówne. Zwycięstwo gracza kontrolującego monstrum jest niezwykle trudne. Nie dość, iż musi on skupić się na oszukiwaniu i uciekaniu przed naukowcami, to nie wolno mu zapomnieć o wykonywaniu misji. Nawet jeśli uda się przechytrzyć jajogłowych, nie oznacza to sukcesu. Bardzo często brakuje czasu na odwiedzenie kolejnego miejsca, co również skutkuje porażką. Osobiście uważam, że w momencie, kiedy potwór nie zaliczył celów zadania, ale wywiódł w pole uczonych, zabawa powinna skończyć się remisem, a nawet zwycięstwem stworka. Dlaczego?

Gracz sterujący potworem ma takie widoki.



To proste, na planszy jest zbyt mało punktów, które charakteryzują się podobnymi odgłosami. Przez co, poruszanie się monstrum do łatwych nie należy. Fakt, dzięki temu emocje sięgają zenitu, a wszyscy gracze muszą mocno kombinować, by wygrać partię. Bez porządnej taktyki się nie obędzie, a porażka sprawia, iż chcemy się odegrać i rozpoczynamy kolejną turę. Podsumowując, Roar! Łap potwora to planszówka wyjątkowa, obok której nie można przejść obojętnie, a zwłaszcza przy tak atrakcyjniej cenie. Po prostu trzeba w nią zagrać!


Ocena: 9,5/10


Grę do recenzji udostępniło wydawnictwo

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?